Rozmowa z Ojcem…

Rozmowa z ojcem… – skutecznie na frustracje

Od razu już przejdę do rzeczy. Wczoraj rozmawiałam z moim bratem na gadu, a później z tatą przez telefon. W skrócie powiem tylko, że chodzi o to, że tata chce nam opłacić wynajem mieszkania na 2 miesiące. Ponieważ właśnie remontuje u takiego pana dom, w którym jest to mieszkanie. I już trochę na ten temat z tym panem rozmawiał. Trochę mnie to zaskoczyło, ale to jest dobrze pomyślane, bo przez 2 miesiące mąż i ja raczej na pewno znajdziemy pracę. Przyznam, że spodobał mi się ten pomysł, nawet bardzo.. ale wolę się nie nastawiać, bo już wiele razy było tak, że na coś się napalałam, a to się nie spełniało. A ten domek jest na tym samym osiedlu i w ogóle…  i mężowi też się spodobało takie rozwiązanie. Trochę mi głupio, że tata wydawał by kasę, ale mówił, że to nie kłopot.  On ostatnio dużo pracuje…   W swojej pracy i po pracy.

A ja już teraz chciała bym spakować manatki i tam już wrócić. Ale myśl o przeprowadzce mnie szczerze przytłacza. Bo już dobrze wiem co to znaczy. Masakra…….

Wczoraj złość!

Wczoraj kilka razy dopadła mnie złość.. Nerwy miałam, że szok! Najpierw usypiałam Konrada i zabrakło mi mleka, więc musiałam go usypiać bez butelki, ale na szczęście był zmęczony i zasnął. Nie minęło 10min i odezwał się dźwięk domofonu, który wyprowadził mnie z równowagi i to, że po drugiej stronie odezwał się głos ludzi z jehowy. Konrad się obudził i już nie zasnął, strasznie się rozpłakał, nie dał się już położyć. Miałam ochotę coś potłuc, porozbijać..
Później zdenerwowałam się, bo miałam iść z moim mężem. On robił sobie tatuaż i miałam sobie popatrzeć i może wybrać dla siebie jakiegoś małego motylka. Jak przyszłam z zakupów Luki już był w domu i za niedługo miał iść okazało się, że umówił się na 15.15 a ja Konradka miałam zanieść do mamy o 15.30. Próbowałam w ostatniej chwili coś załatwić, ale sieę nie udało. Luki już poszedł sam. I to był jeden wnerw, a zaraz drugi bo mama zadzwoniła o 15.15, że jest już w domu. No ale było już za późno. Byłam zła i smutna.
Mąż zrobił sobie tatuaż naszego synka na piersi. Mówi, że jeszcze zmieni wygląd jak się zagoi, bo na razie jest za ciemny. Ale w sumie ładny.
Ps. czemu ja ostatnio taka nerwowa jestem?

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice |  | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Myśli..

Cały czas myślę o tej naszej przeprowadzce. Co mnie tam czeka i w ogóle.. ale przede wszystkim zastanawiam się czy mi tam będzie lepiej? Tylko teraz nie chodzi mi o to jak będę się czuła, bo na pewno będę prze szczęśliwa, że tam wróciłam, tylko chodzi o nasz byt. Będziemy mieszkać z moim ojcem i bratem w małym mieszkaniu i nie ma mowy o wynajęciu mieszkania (na pewno przez kilka miesięcy), a co z pracą? Ja myślę o stażu, bo teraz dostaje się więcej niż kiedyś i jak mój mąż też pójdzie do pracy to kto zostanie z małym. A tak by było najlepiej, bo stać by nas było na więcej i może na to mieszkanie do wynajęcia. Te myśli kłębią się w mojej głowie. Pytanie jest też czy będę miała pomoc przy Konradku? Tu mam mamę, chociaż nie powiem, że jest na każde moje zawołanie, ale pomaga mi. Tam będę mieć brata, siostrę, tatę, koleżanki, ciocię…  ale czy oni będą w stanie pomóc, przecież mają też swoje życie, dzieci i obowiązki. Ja zawsze szukam igły w stogu siana.. dosłownie, zawsze wynajduję sobie problemy..

A teraz siedzę w domu sama i znikąd pomocy, nawet przy tej głupiej sałatce do słoików, którą sobie umyśliłam, że zrobię. Prosiłam o pomoc mamę i miała mi pomóc ale skończyło się na tym, że dała mi tylko przepis. A mi nie o to chodziło. Bo wiadomo, że przy rocznym dziecku, które ma mnóstwo energii i wchodzi tam gdzie mu nie wolno, bierze to co mu nie wolno jest pełno zajęcia. Więc mogę zrobić coś, cokolwiek kiedy mały śpi, a śpi ok 1godz a czasem 1,5 godz. To za mało by wszystko zrobić.

Tak by chciała by mąż pracował te 8 godz tylko, chciała bym mieć przyjaciółkę taka od serca, a nawet jakąś dobrą sąsiadkę.. .  chciała bym po prostu nie siedzieć sama w domu.

Samochód

Prawie sprzedany…

… nasz samochodzik – Honda Civic, która służyła nam od ponad roku. Dziś rano mąż od rana pisał do mnie, że może sprzedamy samochód, bo jak się przeprowadzimy to nam nie będzie potrzebny, tym bardziej jak on pojechał by za granicę. Wystawiliśmy na allegro, a po dwóch godzinach już był chętny. Oferta na allegro jest już zakończona, bo owy chętny powiedział, że na pewno kupi. Jutro pod wieczór przyjeżdża. Hmm zobaczymy…
Teraz odniosę się trochę do pogody, która ostatnio jest nie za ciekawa. Moi mili, chyba lato dobiegło końca. Pogoda w kratkę i już nie ma upałów. Ciekawe tylko czy jesień się właśnie tak zapowiada.. deszczowo i pogoda w kratkę. Nie można nawet przewidzieć kiedy się rozpada. Ale damy radę.   Nie???? A właśnie, że tak…

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Płacz..

Tak dawno nie płakałam, że już zapomniałam jak to jest. Kiedyś częściej płakałam, raz na jakiś czas – i dobrze mi to robiło. Czułam później ulgę, jakby coś ze mnie uleciało, to coś złego. Teraz choć bym chciała zapłakać to poleci tylko kilka wymuszonych łez. Ale pewnie tak będzie do czas.. pewnego dnia wszystkie smutki się skumulują do tego stopnia, że wybuchnę i będę płakać jak nigdy. Wiem to.

„… Ale to życie oduczyło mnie płakać […]. Bo życie niejednego potrafi oduczyć i niczego za to nie nauczyć. Choć mówi się, że życie uczy. Nieprawda…”

Kredyt

Urodzinki.

To już 5 lat. Mój synuś dziś kończy pięć latek. Ale jestem z niego dumna. Choć dziś od rana miałam troszkę nerwy na niego, bo łobuz straszny z niego. Ale strasznie go Kocham. Już posypały się pierwsze prezenty, na razie tylko od chrzestnej matki. Konradek dostał garść cukierków, zabaweczkę i ubranka. Imprezka dopiero w sobotę, tak by wszystkim pasowało. Już w piątek zjadą się goście. Babcia Konradka, prababcia, chrzestny i kuzynka. Wszystkim ma być 14 osób i 2 dzieci.

PS. Dziś czeka mnie rozmowa z mamą na temat przeprowadzki, bo jeszcze nie wiem, że to na pewno i nie wie co gorsza, że to już w tym miesiącu. Boję się tego jak to przyjmie. Przede mną też różne załatwiania. Będzie zamieszanie, ale co tam….

***

Zobacz także: Ulica Rybacka | Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Kredyt

„Każdego ranka, po przebudzeniu, otrzymujemy kredyt w wysokości osiemdziesięciu sześciu tysięcy czterystu sekund życia na dany dzień. Kiedy wieczorem kładziemy się spać, niewykorzystana reszta sekund nie przejdzie na następny dzień; to, czego nie przeżyliśmy w ciągu dnia, jest na zawsze stracone, pochłonięte przez wczoraj. Każdego następnego ranka rozpoczyna się ta sama magia, znowu otrzymujemy taką liczbę sekund życia i wszyscy zaczynamy grać w tę nieodwracalną grę: bank może zamknąć nam konto w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bez żadnego ostrzeżenia – w każdej chwili może zatrzymać nasze życie.” Levy Marc

Czytałam kiedyś książkę tego autora i ten fragment właśnie był w tej książce. Teraz sobie przypomniałam o tym fragmencie. Tak mnie zastanawia ile sekund z każdego dnia marnujemy? Bo jesteśmy zbyt leniwi, lub popełniamy błędy – czasem świadomi.
Dzisiejsza pogoda jest okropna. I naprawdę nic się nie chce. A do tego boli mnie gardło, chce mi się spać.. ale synuś nie pozwoli. Chyba, że zdrzemnę się z nim.

 

Krok do przodu

Dzień 13 i 14

Dzień 13
Aktywności fizycznej było bardzo dużo. Najpierw długi spacer z przyjacielem ( byłam wyczerpana, a wieczorem aerobik).
Posiłki:
Śniadanie: 2 jajka na twardo z odrobiną majonezu+ 2 kromki ciemnego pieczywa z masłem
II śniadanie: Kawałek arbuza+ kawałek macy
Obiad: 2 kotleciki mielone z ziemniakami
Kolacja: 6 pokrojonych śliwek bez skórek, kawałek arbuza, 2 kawałki macy

Dzień 14
Dzisiejszy wysiłek to 2 rundy po Ikei- nie pytajcie czemu. Po prostu zachciało mi się latać po jeszcze jedno krzesło plus 10 minut cardio. No i oczywiście godzinny spacer. Powinnam zrobić moje 60 squatsów, ale nie dam rady.

Posiłki
Śniadanie: 2 kanapki z jajkiem, sałatę, pomidorem, szynką i serem plus jajko luzem+ kawa. (pieczywo ciemne)
II śniadanie: kanapka z ciemnym pieczywem z serem i szynką+ jabłko
Obiad: Zupa pomidorowa+ sałatka z łososiem ( reszta to sałata, marchewka i pomidorek koktajlowy)- z Ikei
Podwieczorek: jabłko
Kolacja: 2 kawałki macy+ Musline z winogronami, rodzynkami i figami z biedronki (chciało mi się coś słodkiego, a to okazało się mega słodkie)

Jutro kolejne pomiary. W sumie jestem z siebie dumna, że mimo podróży nie sięgnęłam po batonika (do którego mnie ciągnęło). Mam nadzieję , że będzie dobrze. Musi być!

Wiele się zmieniło

Ci, którzy byli najważniejsi przestali się liczyć.
Wczoraj przeżyłam szok.
Ciągle brak weny do pisania bloga- tak jakby zawieszenie, ale nie całkowite. Czuję się taka ospała. Taka rozleniwiona. Przytłacza mnie natłok zajęć, lekcji, obowiązków.
Czuję, że się wypalam. Moja kreatywność przechodzi kryzys. Muszę się uczyć. Cały czas uczyć.
Dopiero zaczynam bliżej poznawać klasę. Nie wiem jak będzie.
Do tego nauczyciele ze starej szkoły żyją w zakłamaniu na mój temat.
Ciągle czuję to zauroczenie, ale to się zmienia.
Do mojej szkoły chodzi chłopak w którym byłam może zakochana, może zauroczona, może zafascynowana jego stylem bycia. I to coś się odradza.
Przestałam pisać pamiętnik w kalendarzu.
Wszystko bez sensu i tyle.
Grunt, że w piątek wycieczka i wolne. Długi weekend. Oby przeżyć te cztery długie dni. 3 biologie i 3 chemie.
Te 5 sprawdzianów. I dalej iść z podniesioną głową.

Maleo

Tak, byłam na koncercie Maleo Reggae Rockers!
Uwielbiam ich i to co robią.
Pewnie i tak mało osób, które przypadkiem tutaj zerknął ich zna.
Ale trudno !
Była faza i tyle !

Bilans tygodnia – Krok do przodu

No jestem baaaardzo zadowolona po dzisiejszych pomiarach.

Jest/ Było/Start
Waga: 74,9/75,7/80,4
Brzuch: 88/91/103
Udo: 59/61/66
Talia: 79/81/90

Wszystko ruszyło znowu na nowo. Jestem pełna optymizmu. Dzisiaj oczywiście ćwiczenia- jutro rano przed wyjazdem także. Potem dzień regeneracji, a potem wf i znowu wracam do domu. Super to się na razie układa. Może za 2 tygodnie zejdę poniżej 74. A do normalnego BMI muszę schudnąć jeszcze 1,24 kg. Oczywiście będzie to górna wartość, ale ja będę starała się dalej do celu- 60kg. Nie jest jeszcze bliżej niż dalej, ale jest bliżej niż 6 tygodni temu.

Poza tym padło pytanie co studiuję- oczywiście jestem dumną studentką chemii. Ale coś czuję, że nie długo. Strasznie się boję, że nie będę ogarniała.

Mam nadzieję, że trzymacie się dzielnie- bo naprawdę WARTO! 😉

***

Zastanawiałam się dzisiaj nad jakąś pożyczką bankową, nie wiem czy to ma być kredyt (kredyt studencki??) czy zwykła jakaś taka pożyczka gotówkowa. Nie zmienia to faktu, że muszę poważnie się zastanowić czy w ogóle to ma sens. Na co ? tego na razie Wam nie zdradzę ale wiem że warto! Nie chodzi mi tu o chwilówkę, bo chwilówki są tylko na 30 dni, a o coś trochę poważniejszego jak pożyczka (kredyt?? – nie czuję różnicy) na jakieś 10 rat po 200 zł. Tylko czy z moją zdolnością kredytową (praca na pół etatu …) ktoś mi da taką pożyczkę? trudno mi to w tej chwili ocenić. A bank ? na bank … hehehe

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Dzień 9

Pod znakiem ślubu koleżanki na którym śpiewałam. Potem poszłyśmy na pizzę… Zjadłam 2 kawałki+ pół shake bananowo-truskawkowego. Mimo to licząc wszystkie kalorie bilans wyszedł na minusie! Bardzo dużo się wczoraj ruszałam.
Na początek godzinka zumby, potem długi spacer, 2 godziny śpiewania i stania, na koniec bieg z pizzerii do domu ( bardziej skakanie w miejscu, bo koleżanka szła obok, ale tak 2 km) i trochę killera Chodakowskiej. Zawsze trochę kcal mniej. Jutro oficjalne ważenie, a dzisiaj nie było więcej na wadze ;D

Postanowienia noworoczne!

Powinnam już dawno napisać sobie tą listę moich postanowień, ale odkładałam to gdyż jestem jeszcze w ciąży a nie mogę zacząć realizacji dopóki jestem w tym stanie. Mam bardzo dużo i bardzo trudne postanowienia. Ogólnie boję się jak to będzie, bo lenistwo mną owładnęło. Po narodzinach maleństwa się musi wiele zmienić i zmieni się, bo nie ukrywajmy – pojawienie się w domu niemowlaka to duża zmiana.

Więc postanowienia są takie:

  • Na pierwszym miejscu znajdują się sprawy związane ze mną. Po pierwsze dieta. Zmienić swoje odżywianie, czyli głownie zrezygnować ze słodyczy i innych słodkości oraz uregulować odżywianie. (Schudnięcie to priorytet. Zobaczymy ile będę ważyć po wyjściu ze szpitala, ale na pewno jestem sporo na plusie.)
  • Po drugie to każdego dnia (choć to na pewno nie będzie codziennie) zrobić coś dla siebie. Zadbać o siebie (włosy, cera, paznokcie, malowanie, biżuteria, schludne ciuchy, modne, wygodne, nowy styl, aktywność fizyczna). Zrobić coś dla siebie to też zrobić coś dla ducha. Tylko jeszcze nie wiem jak. Może nowa pasja, nowe hobbi, bo szkoła i praca nie wchodzą w grę, ale może wyjście do ludzi coś zmieni. (Tylko do jakich ludzi?)
  • Tu znajdą się sprawy związane z domem. Być dobrą, lepszą gospodynią. Wrócić do obowiązków kobiety 😛 Więcej sprzątać, gotować – zdrowo. Zrobić tak by mi się bardziej chciało, przezwyciężyć lenistwo.
  • Zrobić coś dla rodziny. Chciałabym i to może nie będzie postanowienie bo wiele nie zależy ode mnie.. ale chciałabym by moja rodzina zrobiła się aktywna. Mam tu głownie na myśli wycieczki, spacery i robienie coś poza domem.
  • Finanse: oddać wszystkie pożyczki (mama, brat i Aśka) Chociaż od Aśki to nie wiem czy się liczy, po prostu ja nie miałam karty kredytowej przy sobie i Aśka zapłaciła za obiad w knajpce coś koło 240 zł a ja powiedziałam, że jej oddam… ale jeszcze nie oddałam…

Myślałam, że tego będzie więcej. Pokrótce to tak w kilku zdaniach ujęłam, może dlatego wydaje się, że tego jest nie wiele. Ale dla mnie jest to wiele, bo chcę zmienić siebie. Cały czas liczę, że po porodzie wróci coś do mnie z przed ciąży, z przed tych 9 miesięcy. To siedzenie w domu mnie zmieniło, dobija mnie to. Nie chcę być taka zamknięta w sobie, muszę się otworzyć na świat, na otoczenia, na innych. Może łatwiej mi będzie z przyjściem wiosny, boję się że nie będę miała przed kim się otwierać.

planowanie, plany, poród, postanowienia, przemyślenia, rodzina, spacer, zmiany

już mnie tu nie ma
– jest teraz mój blog

Rocznica.

Dziś trzecia rocznica Ślubu Kościelnego, w maju była 4 rocznica Ślubu Cywilnego.
Dziś rocznica.. kolejna na odległość 🙁 Już nie pamiętam kiedy spędziliśmy rocznicę razem. Jakoś zawsze się składało, że mój mąż kochany pracuje i to zawsze w delegacji.
A fajnie było by gdzieś wyjść, zostawić synka z babcią jedną czy drugą ( bo teraz jesteśmy u mojej mamy, a tam jest teściowa).
Marzy mi się taka rocznica z kwiatami i z wyjściem do restauracji albo choćby nawet do pizzerii.

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Co więcej mogłabym napisać? na pewno, że raz było dobrze, raz było źle, ale nigdy „aż” tak źle. Nie miewamy długich cichych dni, ale są kłótnie przy których pada wiele słów i wiele sobie wyjaśniamy. Potem jest już dobrze. Różnimy się, ale też jesteśmy podobni do siebie.
Wiele rzeczy było nie tak jak byśmy chcieli. Nie da się cofnąć czasu i naprawić. Tyle przeprowadzek, tyle zmian pracy, tyle źle podjętych decyzji. Nie jesteśmy takim typowym małżeństwem, które ma swoje mieszkanie, pracę i powoli sobie żyję. Może ja mam tylko taki obraz na małżeństwo. Powoli sobie żyć, pracować i zarabiać pieniążki na jakieś remonty w mieszkaniu lub jakieś wycieczki rodzinne. Żyć sobie spokojnie wychowując dzieci, oczywiście mając małe i duże problemy. Tyle było już zmian, przeprowadzek, zaczynania od nowa i odbijania się od dna, bo np pracy zabrało i żyło się na długach. Teraz zaczyna się układać, można tak powiedzieć.. Mieszkamy w wynajętym małym mieszkaniu (w porównaniu do pozostałych naszych wynajmowanych mieszkań to zajmuje niemalże czołowe miejsce, choć są i minusy). Oboje mamy pracę, więc materialnie nam się też zaczyna układać. Synek robi się już dużym chłopakiem, który umie koło siebie więcej zrobić a niedługo na świat przyjdzie kolejne maleństwo. Problemy są i zawsze będą.
Nawet nie wiem po co to piszę? Nie wiem jakie ma być przesłanie tego wszystkiego. To że się wypiszę i wyżalę na temat przeprowadzek? Nie za wiele mi to pomoże. Zawsze będzie we mnie to siedziało, zawsze będzie mnie to dręczyło. Zawszę będę gdybała.. co by było gdybyśmy mieszkali tam lub co by było gdybyśmy się nie przeprowadzili tu. Skomplikowane, ale ja wiem o co chodzi. Mam 3 domy. Z jednego pochodzę, wychowałam się tam, przeżyłam najwspanialsze lata młodości. W drugim „domu” mieszkałam 6 lat i były to lata wkraczania w nowy etap życia, nowe drogi, duże decyzje i czas szybkiego wejścia w dorosłość. Ostatni trzeci dom mam teraz. Jeszcze go nie traktuję jak dom i minie sporo czasu.. jeszcze mam nadzieję na odwrót. Ale to jest głupia nadzieja.
Wracając do rocznicy.. bo jakoś wpis zeszedł na inne tory.
W piątek Łukasz  wraca i muszę zrobić mu jakąś niespodziankę.

Tagi: dzień, marzenia, mąż, małżeństwo, mieszkanie, plany, przemyślenia, przeprowadzka, rocznica, smutek, Wyrzuć to z siebie!!, zmiany, kredyty, karta kredytowa, postanowienia noworoczne, nowa ja, życie

Studentka

Jestem najgorszą seminarzystką ever…
Moja promotorka musi mnie nienawidzić, ale na szczęście umowę ma tylko do końca września, więc pewnie nie będę się u niej broniła (bo nie zdążę…). Pisząc pracę utwierdzam się tylko w przekonaniu, że jestem jakimś debilem chodzącym (o dziwo zawsze się uważałam za dość rozgarniętą, a nawet inteligentną osobę… ale to mnie jakoś przerasta chyba (Oo))

Nie ćwiczę,
żrę,
piję %,
nie dogaduję się z kierowniczką,
wkurzają mnie dzieciaki w pracy (a to już niepokojący objaw).
Chce mi się płakać, stres mnie zżera, a tabsy uspokajające już na mnie nie działają…
Niech to się skończy!

Podjęłam wyzwanie 30dniowe!
W pierwszym tygodniu nie robię jeszcze ćwiczeń na boczki z Tiffany (bo nie daję rady ^^’), ale w następnym mam zamiar je wprowadzić.
W każdą niedzielę-rest day i wtedy też będę robiła zdjęcia i pomiary 😉

Z dietą ostatnio na bakier, jakaś pizza, dzisiaj zupa cebulowo-serowa, kilka żelków i mój żołądek już nie wyrabia…
Strasznie mnie dzisiaj męczą mdłości co nie ułatwia zebrania się do ćwiczeń Oo

Mam nową motywację: mniej więcej za rok (tak jakoś we wrześniu właśnie) zapowiada się „mała” zmiana w moim życiu… a konkretniej zmiana nazwiska i stanu cywilnego 😉

Ćwiczymy, ćwiczymy!

Tu macie linka do cwiczeń :http://www.bycidealna.pl/2013/07/wyzwanie-30-dni-z-mel-b-tiffany.html
I dbamy o siebie dziewczyny 🙂

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

W nowy miesiąc z nową energią!

Nowy numer Women’sHealth jest już u mnie! 🙂
Ciesze się, że zaczęli ją wydawać w PL, bo w końcu mam gazetę, którą mogę przeczytać od deski do deski. W 100% trafia w moje zainteresowania 🙂
Ogólnie polecam bardzo WH 🙂

Teść dzisiaj pojechał z powrotem do NL.
Znowu jesteśmy sami z J. 🙂
Ale muszę przyznać, że te dwa tygodnie nie były takie najgorsze, tylko raz miałam kryzys bycia „bezdomną”, bo mieszkam u niego ;p
W sumie to całkiem miło 😉

Jedno zamieszanie się skończyło, drugie zaczęło-zmiana wanny na prysznic w łazience-czyli kolejna dwa dni bałaganu i chaosu… Ale do poniedziałku będzie spokój, myślę 😉

 

Już jutro wrzesień!
A co za tym idzie, kolejny „początek”.

Ze słodyczami się pilnuję (chociaż dzisiaj nie umiałam odmówić kawałku tortu-prowadziłam urodzinki 3latka w pracy, i jedno „nie, dziękuję” nie podziałało ;p), no ale, to tylko dziś, i tak w dużym stopniu ograniczyłam jedzenie słodkiego ^^

Od jutra biorę się ostro za ćwiczenia!
Na początek: codziennie mimimum 50brzuszków, 50przysiadów i jakieś ćwiczenia z filmików.
No i postanowiłam zrobić kolejne podejście do biegania. Trzymajcie kciuki 😉

Bilans na dziś: 1015kcal
Jeszcze przed snem poćwiczę (chociaż powinnam zmienić ten nawyk na ćwiczenie rano 😉 )

Możecie polecić jakieś dobre ćwiczenia na YT, jakąś trenerkę, która potrafi trafić do człowieka i zna się na rzeczy? (tylko za Chodakowską podziękuję)

I z tym pytaniem Was zostawiam 😉

Wchodźcie w nowy miesiąc z nową energią!

Obsesje takie jak moje.

Właśnie oglądam…
To jest totalnie o mnie! Oo
Jestem w lekkim szoku jak wiele jest kobiet tak obsesyjnie podchodzących do swojego ciała.

Jakiś czas temu marudziłam, że nie mam hobby, a kilka dni temu stwierdziłam, że zamiast hobby mam obsesję – diety, ćwiczenia, artykuły o tej tematyce, programy telewizyjne, praktycznie wszystko!

Kiedyś wspominałam, że udało mi się wygrać fajny gadżet, tak więc doczekałam się i bransoletka UP firmy Jawbone jest już u mnie 🙂

W kolorze miętowym (z tym akurat nie trafili ;p), ale jest śliczna ^^

I szkoda tylko, że mój telefon jest niekompatybilny z apką i musiałabym poszukać telefonu z większym wyświetlaczem niż mam (bo wersja androida się zgadza…)

Ale i tak się cieszę, że dotarła ;p

Odstawianie przeze mnie cukru przechodzi bardziej stopniowo niż zakładałam.
Staram się nie jeść słodyczy (ale skusiłam się ostatnio na dwa ciastka. Dzisiaj-nic!). Słodkich napojów jak nie piłam tak nie piję, odstawiłam alkohol.
Kawę zamiast 1,5łyżeczki/2słodziki słodzę pół łyżeczki/jeden słodzik, herbaty nie słodzę wcale 😉

Słodycze najbardziej mnie kuszą kiedy jestem w pracy (bo ta same żelki, ciastka i czekoladki, aż mi głupio, że dajemy to dzieciom oO).

Przyjechałam dzisiaj do rodziców, zostaję tu do niedzieli. Dawno z nimi dłużej nie siedziałam. 😉
I cały czas powtarzam J., że po ślubie nie będę już tak zostawiać go na kilka dni, ale chyba w to nie wierzy ;p

I proszę trzymać kciuki, bo moje CV poleciało do następnego miejsca potencjalnej pracy. 😉
Ciekawe, czy załapię się chociaż na rozmowę… ^^

 

 

Jesteś tym co jesz (czujesz się i wyglądasz tak jak jesz)!

Jest nowy plan żywieniowy!

W związku z zwiększonym stresem ostatnio i niezbyt zdrowym jedzeniem w zeszłym tygodniu znowu daje o sobie znać mój „robal” czyli helicobakter (Oo)
Brzuch wzdęty, cała się czuję opuchnięta no i w żołądku ciągle coś bulgocze i udaje, że jest głodne… Kto kiedyś miał „przyjemność” z tą przypadłością ten wie o czym mowa.

Dlatego też od teraz zdecydowanie ograniczam cukry (bo nie chcę dalej karmić bakterii, celuliltu i depresji). Słodycze idą w odstawkę, cukier do kawy/herbaty też, za to muszę się uzbroić w więcej owoców na nagłe chętki 😉

Na szczęście już od bardzo dawna nie pijam gazowanych, słodkich napojów, więc z tym nie będzie problemu 🙂
Alkohol ograniczyłam ostatnio do tego spożywanego na imprezach (a wcześniej potrafiłam co wieczór czymś się zrelaksować ;p), wiec wszystko idzie w dobrym kierunku.

Dbamy o swoje ciało i nie pakujemy do niego śmieci!

Jestem zakompleksiona…
I wcale nie chodzi o wagę, a o całą resztę.
Nie, nie jestem atrakcyjną kobietą… na pewno nie jestem ładna, a raczej nieco poniżej przeciętnej.
Ale przynajmniej figurę mam niezłą (bo się cholernie pilnuję, zawsze, od lat na diecie i z liczeniem kcal Oo)

Znowu dużo piszę z S.
Przyznaję: lubię z nim rozmawiać i mam do niego pewną słabość.
Biorąc pod uwagę pewne okoliczności z przeszłości-nie powinnam z nim tyle rozmawiać, bo czasami padają dwuznaczne zaproszenia.
Ale na jakąś kawę kiedyś się z nim chyba umówię (chociaż nie wiem po co…)

Co nie zmienia faktu, że z J. jest dobrze. I nie zbulwersował się kiedy wspomniałam o teoretycznej możliwości mojego spotkania z S… Co mnie akurat trochę się zaskoczyło. Po prostu przyjął ten fakt do świadomości, a moze nawet się zgodził.

Czuję się struta jedzeniem, stres nie pomaga, brzuch wzdęty, zmęczenie i brak chęci…
Oj zaniedbałam się strasznie 🙁

Potrzebuję lekkiego, co najmniej, oczyszczenia.
Znacie jakieś przykłady diet? Jakieś domowe sposoby na chociażby kilkudniowe „odtrucie” organizmu?
Gazowanego już nie piję, odstawiłam alkohol (w sumie to właśnie teraz ;p)…
Za chwilę przyjdzie pizza zamówiona przez J. i znajomych, którzy grają na ganku w karty… Idę sobie zieloną herbatkę zrobić w związku z tym.

Liczę na Wasze porady 🙂

A jutro poniedziałek: idealny dzień na kolejny początek! 😀

Poza tym: teść będzie tu dwa tygodnie, ale jak na razie nie jest najgorzej, na szczęście to nie jest takie małe mieszkanko 😉

Ale spadek niestety nastroju jest… nerwowa jestem, emocjonalna taka… Może jutrzejsza zumba coś pomoże 😉

Jestem zła, rozdrażniona, smutna i zestresowana…
Nie dostałam pracy na którą (chyba jednak bardziej niż sądziłam) liczyłam.
Obudziłam się właśnie, że mam dwa tygodnie na skończenie mojej pracy licencjackiej (zostało mi „tylko” dwa rozdziały do napisania Oo).
Z końcem października tracę statut studenta, a co za tym idzie muszę odejść z pracy, którą w sumie to lubię.
Bransoletki którą wygrałam chyba jednak się nie doczekam, bo okazało się, że zrobiłam literówkę (a konkretniej „cyferówkę”) w adresie, który podałam…

A tak poza tym jestem bo bardzo relaksującym wypadzie nad jezioro na dużego grilla z przyjaciółkami (i ich facetami).
Pierwsza impreza na której skończył nam się przedwcześnie alkohol.
Smutno mi teraz, że tak rzadko widuję się z dziewczynami 🙁
J. jest moim przyjacielem, ale to zdecydowanie nie to samo.

Koniec.

Kończymy…

Dzień drugi 😉

Drugi dzień na uczelni i nadal miałam tylko 15min zajęć (to znaczy, że dzisiaj nie miałam ich w ogóle xD).
Dzisiaj do 14.30 rektorskie, a później zajęcia odwołane, o czym oczywiście nie wiedziałam i znowu trochę czasu w Opolu spędziłam ;p
Ale przy okazji posiedziałam z 3 innymi „niedoinformowanymi” dziewczynami ;p

I kupiłam sobie świetne spodnie za 5zł xD
Udało mi się wytargać w „lumpie” czarne jeansy chyba w ogóle nie noszone (na czarnych zazwyczaj od razu widać używanie), nawet ich nie mierzyłam, a w domu okazało się, że pasują świetnie ^^

No i jutro idę po karnet na siłownię
Jak myślicie 89zł za nieograniczoną ilość wejść codziennie do godziny 16 to dużo?
Mam naprawdę sporo okienek i spokojnie codziennie (no… we wtorki, środy i czwartki) minimum na 45min będę tam wpadała

Musiałabym w poniedziałek jechać w końcu odebrać mój dyplom, w końcu jestem pedagogiem, jak to tak bez dyplomu ;p

ps. Kolejny 2gi dzień bez słodyczy =)

Dzien pierwszy.

Pierwszy dzień na uczelni.
Bardzo miłe zaskoczenie-nie tylko ja jestem tu z Rac., jest jeszcze jedna dziewczyna ode mnie z roku, wcześniej jakoś szczególnie nie gadałyśmy ze sobą, ale po dzisiejszym dniu myślę, że to będzie jedna z nielicznych osób w grupie z którymi będę spędzała czas z przyjemnością

Umówiłyśmy się wstępnie na wykorzystanie naszych 3godzinnych okienek do wizyt na siłowni ^^
Już mi się podoba

Ogólnie dzisiaj z moich zajęć wyszło 5 godzin włóczenia się po Opolu i 15min zajęć xD

Sprawa diety i ćwiczeń ma si następująco:
-pierwszy dzień bez słodyczy
-nie będzie problemu ze zdrowym jedzeniem dzieki punktowy z żarełkiem na wagę (gdzie mają takie fit dania jak gotowane warzywa, no i oczywiście smoothie ^^)
-Co do cwiczeń, to mam nadzieje, że uda nam się załatwić jakiś względnie nie za drogi karnet na siłownie i te trzy dni w tygodniu cwiczyć (poza tym oczywiście jakieś ćwiczenia w domu, codziennie chodź troszkę )

To by było na tyle, zobaczymy jak to wszystko się rozwinie

Dyplomowana 🙂

No i po obronie…
Teraz zupełnie nie rozumiem dlaczego aż tak się tym wszystkim stresowałam, taka mała „szopka” 😉

Byłam jedyną broniącą się osobą, promotorka zadała mi dwa pytania, recenzentka jedno.
Dyplom zdany na 4 🙂
Nie jest rewelacyjnie, ale jestem naprawdę zadowolona ^^

Bardzo miło było mi usłyszeć od recenzentki (która znała mnie zdecydowanie lepiej od promotorki ;p), że jestem bardzo zdolna (bo nieraz widziała mnie „w akcji” na zajęciach), tylko niesamowicie „roztrzepana” i niezorganizowana… Z tym ostatnim trafiła w samo sedno 😉
Ale staram się nad tą cechą pracować.

Ogólnie duzo miłych słów, gratulacji i rady, żeby uczyć się dalej, przez całe życie jako pedagog 😉

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

Będę bardzo miło wspominała swoją obronę, mimo tych wszystkich niepotrzebnych nerwów (które były spowodowane głównie moim niezorganizowaniem i robieniem wszystkiego „nie teraz”).

A w poniedziałek jadę zawieźć papiery na UO, żeby we wtorek iść już na zajęcia i na spokojnie kształcić się dalej ^^

No, ale dziś czas na relaks 🙂

Coraz bliżej dnia 0… Może jednak wszystko się uda 😉

Obrona już w czwartek (26 września). Czyli innymi słowy pojutrze Oo
Zagadnienia ledwo liźnięte jak na razie, ale zamierzam dzisiaj i jutro jeszcze ostro zakuwać.

Przepraszam, że Was nie czytam, ale jakaś taka strasznie zaaferowana jestem tą całą obroną, pracą i zastanawianiem się, czy uda mi się wcisnąć na mgr jeszcze.

Plan jest następujący: Zaraz po obronie (zdanej, bo nie widzę innego wyjścia mimo najgorszej z możliwych komisji egzaminacyjnych) składam wszystkie potrzebne papiery na UO z nadzieją, że jeszcze pierwszego października będę mogła normalnie zjawić się na zajęciach.
Jeżeli mi się to uda to oficjalnie mam mistrza xD
Szkoda, że tak późno zdecydowałam, że jednak chcę dalej studiować…

Jest już plan zajęć na wybrany przeze mnie kierunek 🙂
Poniedziałki i piątki wolne, czy mogłoby być lepiej? ;p

Ogólnie proszę o trzymanie kciuków przez najbliższy tydzień, bo się losy mojego świata warzą 😉

A teraz wracam do notatek przy kace i RMFClassic ^^

ps. Czy słyszał ktoś o przypadku oblanej obrony, bo się zastanawiam czy jest to w ogóle możliwe..?

Do przodu 🙂
19 wrz

Praca napisana!
Jutro drukowanie i podpis promotorki 🙂
W sobotę lecę zanieść moje twory na uczelnię 😉

Strasznie się cieszę, że mam pisanie już za sobą, teraz tylko się przygotować do egzaminu (którego data jest jeszcze nie znana ;p) i wcisnąć się na jakąś mgr.

A na dzisiaj plan następujący:
-szybciutko ogarnąć mieszkanie (mój J. pracuje po 13 godzin i chętnie wróci do czystego mieszkanka)
-zebrać się do opola na spotkanie z moimi <3 Przyda mi się taki babski reset 😉
– a jutro z rana podejdę do promotorki po podpis 😉

W końcu zaczynam mieć czas na coś innego niż „Przyczyny powstawania stresu u dzieci w wieku wczesnoszkolnym” ;p

Teraz czas na to żeby znowu zadbać trochę o siebie, skończyć czytanie książki, ogarnąć mieszkanie, bo strasznie je zapusciłam… 🙂
Cieszę się na to ;p

Dylematy, ale już mniejsze 😉

Dylematy, dylematy…
Idę na dzienną mgr, tylko teraz pytanie: jaką?

Edukacja elementarna z terapią, czy pedagogika opiekuńczo-wychowawcza

Licencjat robiłam z elementarnej z j. angielskim

Dylematy. I zadaniowe podejście do życia 🙂

Po krótkim dołku, smutku żalu, tyciu i stresowaniu się nienapisaną pracą praktycznie z dnia na dzień zmieniłam swoje podejście z paniki na konkretne zadaniowe potraktowanie sprawy.
I tak: Jutro mam jeszcze do napisania Podsumowanie i wstęp do pracy, wieczorem wysyłam promotorce całość już gotową do sprawdzenia.
We wtorek otrzymuję odpowiedź, poprawiam co trzeba, podsyłam do zatwierdzenia i w środę lecę drukować.
W czwartek jadę z gotową pracą po podpis promotorki (i na kawkę z Moimi ;*), a w piątek do Rac. zawieźć wszystko do toku studiów i czekam na termin obrony.
Liczę, że ustalą mi egzamin na 30września, pasowało by mi to strasznie.

Ogólnie- w końcu ogarniam 🙂

Zostają mi jeszcze dylematy typu: na jakie studia się pchać później (dzienne, zaoczne, czy w ogóle podyplomówkę).
I: co z pracą… Jeżeli dalej będę studiować to mogę zostać tu gdzie pracuję, a jeżeli pójdę na podyplomówkę to muszę poszukać czegoś na normalną umowę… Dzięki temu mogę podreperować swoje finanse. Chciałabym już jakieś normalne pieniądze zarabiać (za pracę, nie za atrakcje), a nie takie „kieszonkowe”

Ale z tymi dylematami poczekam jeszcze kilka dni, bo póki co muszę się koncentrować na pisaniu ^^

A jak już ogarnę ten licencjat to, obiecuję sobie oficjalnie, że biorę się za ćwiczenia i normalną dietę!
W końcu trzeba się szykować na ślub, chcę być śliczną i smukłą panną młodą 😉

O mnie:

-kobieta, córka, siostra, narzeczona, studentka;
-rocznik 1990;
-od wielu lat w związku z Ł. (mieszkamy razem, żyjemy, mamy psa, kota, czasami się dogadujemy, a czasami nie… bywa różnie);
-zawsze na diecie;
-wzrost: 163cm;

Charakter lekko depresyjny, ale staram się z tym walczyć.

Księga gości
~S.: dawno Cie nie bylo, jak Ci idzie? jak znajdziesz chwileczke to cos napisz, trzymaj się
~D.: Nie zaglądałam dawno bo nie mam kiedy. Widzę, że dobrze ci idzie…
~S.: Ja się zwykle budzę przed 7, mój organizm tak funkcjonuje sam z siebie.
~M.: Cena tego karnetu jest bardzo dobra! Nie zastanawiaj się i bierz. 🙂
~D.: Też zaczynam chodzić na siłownię u mnie jest 8 zł wstęp i ile chcesz .

nowe życie po…

Nie za dobry początek tygodnia…

Nie pojechałam na siłownie, chciałam za to oddać książki do biblioteki-okazało się, że otwierają ją za godzinę, więc pojechałam do drugiej (na drugi koniec miasta) gdzie dowiedziałam się, że 14października jest nieczynne Oo
Oczywiście w lataniu po mieście towarzyszyło mi kilka kilogramów książek xD
Poza tym cały dzień jakaś taka senna byłam…

Dni lecą mi jak nienormalne, piętek, sobota, niedziela, poniedziałek-praca, wtorek, środa, czwartek-uczelnia, w między czasie siłownia (staram je jeździć tam pon-pt, chociaż dzisiaj lenistwo jednak wzięło górę…).

Najbliższy dzień wolny zapowiada się 27go października xD

Dalej trudno mi się ogarnąć z jedzeniem, jakoś tak nie mam czasu o tym myśleć, muszę przynajmniej zacząć znowu zapisywać to co ląduje w moim brzuszku żeby wiedzieć czego unikać.

Dzisiaj:
-banan
-jagodzianka (która nawet nie była dobra…);
-2x kotlet z pysznym paprykowym, pikantnym sosem (czyt. wyjadamy resztki z obiadu ;p)
-kawałek tortu,
-popcorn.
-kiwi
Niby nie dużo ale jakoś tak… bylejak, bez przemyślenia.

Miały być domowe obiady, domowe żarcie, ale nie wyszło. Domowe jest tylko przesiadywanie…

Waga jakaś taka dziwna, przyzwyczajona jestem do moich 50kg, ostatnio już się pogodziłam z 51, a ostatnio co nie wejdę na wagę to jest 51,5, lub więcej…
Zaczyna mnie to naprawdę frustrować Oo
Muszę się skupić na pozytywnym myśleniu, na tym co dobrego dają mi ćwiczenia, na tym jakie będą efekty za 2-3miesiące.

I głupie myśli, zupełnie niepotrzebnie:
Ciekawe czy jakbym częściej wpadała na herbatkę do M. to te spotkania byłyby mniej niezręcznie i „sztywne”.
Z drugiej strony to czemu mi w ogóle na tym zależy..?

Natura śpiocha…

Jestem z natury śpiochem…
ale coraz częściej kiedy już wyczołgam się z łóżka po tej 10, czy nawet 11, to ma poczucie zmarnowanych kilku godzin dnia

Macie jakiś sposób na „przestawienie się” na normalne wstawanie razem z budzikiem?

Gdzieś ostatnio wyczytałam, że wstawanie codziennie o tej samej godzinie jest bardzo zdrowe dla organizmu. Na pewno nie mam zamiaru wstawać codziennie o 5-6rano, ale godzina 7, czy 8 byłaby już jak najbardziej wskazana, tym bardziej, że przez większość dni nie mam „przymusu” wstawania wcześnie (bo pracuję na popołudnia), co kończy się spaniem prawie do 12 zero zero… hehhehee

A Wy jak budzicie się kiedy nic Was nie przymusza do wczesnych pobudek?

***

Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy

***

 

Wracamy do życia w kierunku fit 🙂

Karnet na siłownię kupiony 🙂
Jesteśmy już po pierwszej wizycie ^^
Naprawdę świetnie się ćwiczy z kimś kto Cię motywuje! Spędziłyśmy z K. (koleżanka ze studiów) conajmniej 1,5 godziny w F1 w Opolu 🙂
20min orbitreka, 15min rowerka i 30min bieżni (na której w końcu nauczyłam się biegać! xD)

Ten karnet to była najlepsza decyzja jaką mogłyśmy podjąć 😉

Założenie jest takie, ze do końca października skupiamy się na kondycji (K. chce jeszcze trochę tłuszczyku spalić, ale ja nie czuję takiej potrzeby), czyli głównie orbitrek i bieżnia, a od listopada bierzemy się za ćwiczenia z obciążeniami 😉
Oczywiście nie mamy zamiaru się „wypakować” ale bez obciążeń raczej nie uda nam się uzyskać ładnych, jędrnych, sportowych sylwetek ;p

Szkoda tylko, że zajęcia mamy tylko 3 razy w tygodniu, ale i tak zamierzam jeździć w poniedziałki i piątki do Opo., tak przed pracą, bo jak już mam miesięczny i karnet to będzie mnie to kosztowało tyle c trochę czasu.

Już się nie mogę doczekać poniedziałku i kolejnej dawki porządnych ćwiczeń 😀
Chyba sobie po pracy dzisiaj zafunduję jeszcze MelB ;p

A mój ma dzisiaj urodziny (25te) i z tej okazji kupił sobie… nowszy samochód xD
Fajniutkiego focusa, będziemy się teraz wozić mniej po studencku (wcześniej mieliśmy 19letnią fieste) ;p

A teraz kończę kawkę, jeszcze trochę ogarnę, później do pracy na 3 godzinki, na kawę do rodzinki J., a wieczorem mała imprezka… Ciężki ten weekend, ja chcę już poniedziałek i siłownię xP

Ps. Ograniczyłam słodycze (nie potrafię ich jakoś z dnia na dzień „rzucić” ;p) i alkohol do minimum ^^
Tak więc dzisiaj raczej bezalkoholowa impreza, kupię sobie może jakiś napój aloesowy, ewentualnie lightową colę, czy pepsi, zeby jednak trochę „imprezy” mieć ;p

Ale się rozpisałam… jak komuś chciało się całość przeczytać to dziękuję 😉