Praca, plany.. przeprowadzka? Zmiany się szykują..
Przeprowadzka stanęła pod wielkim znakiem zapytania. Lecz ja wiem swoje.. że i tak do tego dojdzie, choć ja tak bardzo nie chcę. Coraz bardziej nie chcę niż chcę. Zmiany i tak się szykują. Dziś idę na rozmowę o pracę. Jak dostanę to zostaje tu. Na jakiś czas. A mój Łukaszke już znalazł pracę i w poniedziałek zaczyna, więc zostaje tam.
Dziś się okaże, albo jutro, bo pewnie każą mi czekać na telefon. I pewnie się nie doczekam na ten telefon. Stresuję się do tego tą rozmową. Dawno nie byłam na żadnej rozmowie, a ta będzie podobno taka oficjalna. Będzie co ma być! Nie warto się denerwować, stresować, dołować…
Mama dzwoniła wczoraj.. trochę pogadałyśmy. Może troszkę to spowodowało, że zastanawiam się nad sensem tej przeprowadzi. I jak patrze, jak mama i Misia (moja D) to przeżywają to ciężko mi. Dla nich chcę zostać. Tak, taka jest prawda. Nie jest przecież powiedziane, że tam nam się uda. Mój mąż za bardzo ma nadzieję, że tam się uda, za bardzo w to wierzy. A życie potrafi być podłe i wszystko może się schrzanić.. w jeden dzień, w jednej chwili. Inną kwestią jest to, że Łukaszek mnie grzeje miejsca nigdzie dłużej. Przez te 5 lat zmieniał kilka razy pracę, dwa razy jechał do Holandii i raz do Niemiec. I te nasze przeprowadzki, jakby policzyć było ich 6-7.. Mam dość i chcę już siąść na dupę i siedzieć w jednym miejscu, że tak powiem!
Szarówka, deszcz.. ratuje tylko herbata!
A ja tak czekam na słoneczko, na jesienną słoneczną pogodę!! Ta szarówka za oknem pozbawiam mnie energii, czuję się cała połamana. Bierze mnie dołek 🙁 Robię się leniwa, a przecież muszę działać. I oczywiście mogę pomarzyć o jeździe na rowerze 🙁
Dziś będzie „dzień herbaty” ! A kilka ich mam, czarna odpada, bo piję ją tylko słodzoną. Zaparzę sobie Pu-erh wiśnia rum, a potem zieloną sencha chińska róża lub o smaku cytrusowym z trawą cytrynową. Zielonej herbatki nie wolno zaparzać wrzątkiem, trzeba odczekać ok 10 min po zagotowaniu. Tak.. dziś napiję się zielonej, zdecydowanie 🙂 Zielona herbata wspomaga odchudzanie, ponieważ przyśpiesza metabolizm i usuwa zbędne produkty przemiany materii. Oraz napar z czerwonej herbaty (pu-erh) działa pobudzająco na wytwarzanie soków trawiennych i stymuluje pracę jelit co przyśpiesza metabolizm, a w efekcie spalanie tłuszczów. Wczoraj kupiłam sobie miętę o smaku jabłka, ale nie smakuje mi za bardzo. Szkoda, bo lubię mięte.. I znowu przypomniało mi się moje marzenie o posiadaniu herbaciarni.. 🙁
***
Zobacz także: Ulica Rybacka| Pomnik Jezusa | Wiadukt Siemianice | | Ulica Jagodowa | Park pod Brzozami | |Kolorowe Przedszkole | | Autobusy
***
Dzień 33 Trening by Kasia Herbatkowa
Tak jak pisałam zrobiłam swój własny trening, który pewnie nie raz będę modyfikować, bo szybko się nudze.
Dziś nie miałam zapału do ćwiczeń, ale od rana o nich myślałam.
Trochę poskakała, potruchtałam po pokoju i wykonałam te ćwiczenia z treningu.
Zajęło mi to 40 min, choć na koniec to już tylko skakałam i truchtałam, bo chciałam się wymęczyć.
Miałam iść na rower, ale pogoda mnie do tego nie zachęca!! 🙁 Do 14 jeszcze mam czas, więc może jednak się zmuszę!
Wczoraj zjadłam 1142 kcal:
śniadanie: musli z mlekiem, kawa z mlekiem 2 łyżeczki cukru
Obiad: zupa z groszkiem, ziemniakami i piersią z kurczaka
Podwieczorek: również ta zupa, ale mniejsza porcja i 170g brzoskwiń
Kolacja: bułka ziarnista z serkiem szczypiorkowym, sałatą lodową, 5 cienkich plasterków żywieckiej i duży pomidor
Śniadanie zjadłam późno dlatego nie było 2śniadania i od razu zjadłam obiad. Dziś zamiast zjeść śniadanie 8-9 zjadłam o 7. A teraz o 11 drugie śniadanie.
Dzień 32 … znowu myślę o przeprowadzce!
Miałam okazję już dziś skorzystać z chwili dla siebie, bo dziadek zabrał małego K na mecz. Od razu pomyślałam, że poćwiczę! Tak też zrobiłam. Troszkę rozgrzewki przy muzyce, nowe i stare ćwiczonka i 30 min zleciało.. miałam ochotę na więcej, ale jak na pierwszy dzień było ok.
Jutro zacznę już ostrzej. Postaram się o 40 min ćwiczeń. A potem rowerem gdzieś pojadę, o ile pogoda dopisze.
Humorek dziś mam całkiem niezły, mimo, że mój mężulek pojechał szukać tej pracy i nie będzie do trochę. Jeżeli znajdzie pracę to my go odwiedzimy. Jestem taka ciekawa jak to będzie, co uda mu się załatwić. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższym czasie, bo ta przeprowadzka nie jest jeszcze przesądzona. Ja jednak mam przeczucie, że będzie dobrze, bo Łukasz ma tam prawie nakręconą robotę. A znając mojego męża to szybko znajdzie mieszkanie i zostanie tylko kwestia przedszkola i znalezienia pracy dla mnie.
Teraz tylko w głowie mam odchudzanie i kwestie tej przeprowadzki. Gadałam wczoraj troszkę z mamą, próbuję ja do tego przygotować. Jednak coś czuję, że znowu będzie ciężko z nią. Niby mówi, że jak nam będzie tam lepiej, że jak tam znajdziemy prace i mieszkanie to mamy jechać, ale.. no właśnie jest jakieś ale. Kiedyś nasza przeprowadzka wyglądała okropnie, mama płakała.. i teraz powiedziała, że też będzie płakać. Na razie wygląda to lepiej niż wtedy. Ja wiem, że mama zostanie tu sama (mimo że ma B, ale go nie kocha..), my będziemy niecałe 200km. To jednak sporo. Nie chce jej zostawiać. Mogę mieć tylko marzenia, że kiedyś mama się sprowadzi do nas, znajdziemy jej pracę, albo przeprowadzi się na emeryturze..