Zaczynam od początku, po raz 38462. 😉
Początki są trudne…
29 czerwca
No więc oczywiście żre jak świnia. Non stop napady.. Jak się na coś/kogoś wściekam to dopiero. Stres też zajadam . Zazdroszczę tym co w nerwowych sytuacjach nie potrafią nawet spojrzeć na jedzenie.. Ja to bym zjadła od razu całą lodówkę z chęcią, gdyby musiała tylko mnie wykarmić, a nie jeszcze 2 osoby. Jestem beznadziejną grubą świnią, z brakiem silnej woli. Tzn może ją mam, ale ukrytą gdzieś głęboko. Ukryła się jędza skubana całkiem dobrze. Trzeba ją wywabić. Dieta odchudzająca po raz kolejny. Odchudzanie nie jest moją najsilniejszą stroną, tym bardziej, że najważniejszym dla mnie zadaniem jest położyć się i spać… nieważne gdzie mam nocleg 😉
Dziś już dzień stracony, od jutra zacznę ZNOWU po raz 3904827163 w tym roku. Postaram się jednak już nic dziś nie zjeść, albo jeść tylko pomidory jak mnie przyciśnie, ewentualnie jakieś inne zielsko.
` Który raz mówię – czas się ogarnąć ! …
Czemu jestem takim nerwowym, niecierpliwym człowiekiem ? Nie mógł mnie Bóg obdarzyć spokojem, zachowaniem zimnej krwi w niektórych sytuacjach ? Ehhhhhhhh, więc muszę sama nad swoimi emocjami popracować, to przyniesie dużo korzyści, także dla mojego ciała. Wierzę w to ! Może blog pomoże mi się „wykrzykiwać” jak będzie mnie nosić, bo duszenie wszystkiego w sobie to coś okropnego, a jak pokazywać słabość przy dziecku ?
Więc działamy. Mam nadzieję, że innym odchudzającym się idzie dużo lepiej i są z siebie zadowoleni. (Polecam: ciasto zebra ewa-gotuje.pl )
***
Dzień znowu 1 – szy
1 lipca
Cześć kochane! No więc zaczęłam wczoraj, standardowo najlepiej poniedziałek . Nie było takiej tragedii jak mogła by być, ale pogoda nie zachęcała jednak do „unikania lodówki”. Głównym powodem oczywiście jest pogoda, może nie upalna, ale jest dzisiaj wyjątkowo ciepło, sama się zastanawiam czy to tylko o lato chodzi, czy może o coś innego. Z drugiej strony może to tylko wymówka, takie swoiste usprawiedliwianie się samej przed sobą by po prostu zamiast się odchudzać – to skierować w stronę mojego ukochanego miejsca… hmmm lodówki. No tak nie może być, o nie!!!
Moje dzisiejsze menu:
Śniadanie: Jajecznica na maśle z cebulą i o zgrozo z kiełbasą, z racji tego, że mój A. miał dzień wolny to robiłam jedno śniadanie dla nas ..
Drugie śniadanie: malusi ale jednak kawałek ciasta (ehh)
Obiad: talerz zupy pomidorowej na pół z córcią
Obiad był o godzinie 16:30 i postanowiłam sobie z racji tego, że już wchłonęłam dużo kalorii nie jeść do końca dnia, ale przed spaniem *przycisnęło mnie na ciasto.* Było to jak zwykle silniejsze ode mnie ;o Takie dobre ciasto mama mi w niedzielę przywiozła, na szczęście nie za dużo, więc już go nie ma i nie będzie kusić. 😉
Zobacz również:
Dziś dzień zaczęłam ładnie od kawusi z mlekiem 0,5 % i jajecznicy z dwóch swojskich jaj na maśle, posypanych surową, świeżutką cebulą i szczypiorkiem + kromka pełnoziarnista 😉 Oby reszta dnia szła tak ładnie. Jak już jeden dzień pójdzie dobrze to potem będzie łatwiej, więc musi to być ten dzień !
+ od dziś zaczynam *olejowanie włosów* olejkiem rycynowym, bo moje włosy wypadają garściami ! Zachciało mi się półtora roku temu blondu z czarnych włosów ! Teraz już mam z powrotem ciemne od dobrych miesięcy i farbuję rzadko, dodatkowo ograniczyłam prostownicę, a moje włosy wciąż wołają o pomstę do nieba ! Marzą mi się znów doczepy… Bo swoich chyba nigdy nie uda mi się zapuścić… Jedyna rzecz o jakiej dzisiaj marzę to chyba tylko spanie… kieruję się na nocleg.
***