Dzień drugi, jest lepiej 😉
2 lipca
Witam !
Jestem z siebie zadowolona jeśli chodzi o dzień wczorajszy. I tak jak pisałam jeśli jeden dzień pójdzie dobrze to dalej będzie trochę łatwiej, bo już jednak szkoda tego dnia stracić. Muszę zacząć na kartce w jakimś notatniku zapisywać co jem i o której, bo moja pamięć jest porównywalna do pamięci osoby 80 – letniej -,- Już np. nie pamiętam co zjadłam wczoraj na drugie śniadanie, genialna jestem. Wiem jednak, że na obiad zupę z botwinki, moja ulubiona ! na „podwieczorek” pół pomidora i plaster żółtego sera ( bo to tak na szybko ), a na kolację już tylko pomidor.
Dzisiejszy dzień znowu zaczęłam od jajecznicy na maśle z cebulką i kromką pełnoziarnistą oraz kawą z mlekiem 0,5 % i łyżeczką gorzkiego kakao. Pyszna ta kawa była ! Choć gorzka. Na drugie śniadanie zjadłam kromkę pełnoziarnistą z cienką warstwą pasty jajecznej, sałatą, rzodkiewką i cebulą.
Na obiad jeszcze nie mam pomysłu, ani dla A. i L. ani dla mnie.. Ja chyba zjem cukinię, tylko nie wiem jeszcze na jaki sposób, a moim skarbom ..hm… idę poszperać w zamrażalce 😉
***
Dieta dzień 4 !
4 lipca
Dzień dobry !
Czwarty dzień to już sukces, mały, ale sukces. Bez podjadania i wieczornego obżerania się, jest wspaniale !
Bilans z dnia wczorajszego (bo oczywiście przedwczorajszego nie pamiętam, nie pamiętałam również o zapisywaniu..): Śniadanie – jajecznica na maśle z cebulą. Drugie śniadanie – dwie garście (spore) czereśni. Przekąska – kromka pełnoziarnista z cienką warstwą pasty jajecznej. Obiad – zapiekanka z makaronem pełnoziarnistym, cukinią, cebulą, niewielką ilością sera Gouda i ketchupem (była tak ohydnie bez smaku, że musiałam polać tym ketchupem.) i to był koniec Późniejszym popołudniem byliśmy na jagodach to trochę się pochodziło. Jeju jak moje dziecko po tych jagodach wyglądało ! Myślałam, że bez pumeksu się nie obejdzie, ale z delikatnej młodej skórki zeszło ładnie przy kąpieli 😉 Jednak spodni już pewnie nie dopiorę…
Dziś dzień zaczęłam od gotowanego jaja i kromki, przede mną kawusia ! Taka pyszna: *kawa rozpuszczalna zalana gorącym mlekiem i łyżeczka gorzkiego kakao.*
Przed nami chyba słoneczny weekend, a co się robi w słoneczne weekendy ? – Grilluje . Dlatego moja silna wola, zostanie przynajmniej parę razy wystawiona na próbę.. ;>
***
W wolnej chwili możesz zerknąć:
- paluszki rybne przepis
- ul. Agrestowa
- sałatka z bobu
- Chyba pęknę ze śmiechu
9 lipca
Teoretycznie (!) dziewiąty, ponieważ dwa dni mianowicie weekendowe można by z tego wykreślić . Jednak.. Moja silna wola została wystawiona na próbę i nie podołała. Piątek impreza mocna zakrapiana na działce w moim rodzinnym mieście, w sobotę mocno zakrapiana impreza na działce w okolicy której mieszkam. Z żarciem nie przesadzałam, ale coś tam takiego fuu niedozwolonego szkubłam. No, ale cóż – mówi się trudno i żyje się dalej !
W poniedziałek zaczęłam zapisywać co jem ! Sukces ;>
PONIEDZIAŁEK:
Śniadanie (10:00) Jajecznica z dwóch jajek z cebulą i pieczarkami na maśle. II śniadanie (11:40) Trochę czereśni, kawałek ciasta, moja kawusia. Obiad (16:00) trochę zapiekanki z ziemniaków, cebuli, kurczaka. Kolacja (ok.20:00) pomidor.
WTOREK
Śniadanie (10:00) Jajecznica z dwóch jajek z cebulą i pieczarkami na maśle. II śniadanie (12:00) Trochę czereśni, kawałek ciasta, moja kawusia. Obiad (15:00) talerz zupy z botwinki. Kolacja (o zgrozo ok.21:00) wodzionka, troszkę podduszonego groszku z marchewką. .
W niedzielę i poniedziałek byliśmy rodzinnie + znajomi na basenie do którego mamy jakieś 100 m ;> Jednak jakże jest mi przykro, że na strój kąpielowy nie jestem jeszcze gotowa i muszę jako jedna z jednostek przebywać tam, a nawet się kąpać w koszulce i spodenkach.. chociaż jakie przypadki na takim basenie idzie spotkać to się w głowie nie mieści… Matka (ze 150 kg będzie) z córką (jakieś 13/14 lat i 80 kg conajmniej!) siedzą sobie w bikini( 😮 ) i żrą to co sprzedawane jest na basenie: jakieś fryteczki, zapiekaneczka, lodzik w między czasie… Ale nieee, jakby zapytać to pewnie są ciężko chore jak większość ! I nie da się schudnąć, takie choróbsko wstrętne i trzeba zrozumieć! Chyba nic bardziej mnie nie denerwuje jak coś takiego . Może jakaś głupia jestem, ale mnie osobiście to się nie podoba i zniesmacza, a nie da się niestety takich przypadków nie zauważyć jak pół widoku (żeby tylko) takie coś zajmuje … Się rozpisałam, kończę trzeba się do roboty wziąć 😉 surówka z selera
Aha bym zapomniałam moja waga w sobotę niestety z rana na czczo wykazała 64,8 kg ;>
***
9 lipca
Godzina niespełna 20:00, siedzę od rana sama z córką w domu. Mój prawie mąż od 16 powinien być w domu, ale nie… Przecież co on będzie w taki okropny deszczowy dzień siedzieć z babą i dzieciorem w domu jak są koledzy ! Dlatego bez słowa gdzie i dokładnie z kim wyszedł. Telefon zostawił w domu, nie daj Boże to wstrętne babsko czyli ja będzie dzwonić i pytać. Nie mam siły, łzy same pchają się do oczu i płyną po policzkach. Pewnie więcej litrów słonej wody wylewam ja niż chmury deszczu w taki dzień. Kto by się przejmował tym co ja czuję i czy mi się chce siedzieć w domu samej z dzieckiem nie mogąc się odezwać do nikogo. W miejscu w którym obecnie mieszkamy ja nie mam żadnej, ani jednej koleżanki, z którą bym mogła pogadać.. Same dwulicowe osoby do których nie warto nawet się odezwać, bo cała miejscowość dowie się o problemie. Moja bezsilność jest już tak wielka, że wylewam łzy przy moim dziecku, nigdy tego nie chciałam, ale to jest silniejsze ode mnie i chyba nie potrafię inaczej, chciałam w jej oczach być silna, nie poddawać, nie załamywać się, ale kur*a nie potrafię !!! Mała patrzy tylko na mnie swoimi pełnymi żalu oczkami, ja zapłakana wyciągam ręce do niej, a ona przytula mnie taaak mocno i nie puszcza.. Choć jeszcze nie potrafi mówić, czuję, że ona rozumie więcej niż niejeden dorosły człowiek.. Efektem tego jest fakt, że wypłakuję się w ramiona swojej niespełna dwu – letniej córeczce . Życie jest koszmarne ! A ja żałosna i słaba .
Każdy ma chwile słabości.. To takie ludzkie !